Nowości na stronie

Wjeżdżających do Wrocławia witały szubienice z wisielcami

Gdy uważnie przeglądamy stare ryciny przedstawiające panoramy dawnych miast śląskich, na wielu z nich zauważymy przy bramach szubienice. Szafot, ustawiony w taki miejscu, pełnił funkcję perswazyjną, wręcz wychowawczą. Dobitnie dawał do zrozumienia: „Drogi gościu! W naszym mieście prawo jest szanowane. Jeśli przyjdzie ci do głowy, żeby nie być grzecznym, możesz skończyć na stryczku, tak jak ten miły komitet powitalny, który zaprasza w nasze progi”. A widok był przekonujący – często wisielcy dyndali na sznurze aż do momentu, gdy wskutek rozkładu, ciało samo spadło na ziemię.

Szubienice miały różne kształty – bywały drewniane kolankowe znane z westernów, ale zdarzały się też takie o znacznie solidniejszej konstrukcji, murowane wieloosobowe, można powiedzieć. Musiały być solidne, bo czasem zarządzano dodatkową karę w postaci pozostawienie ciała na stryczku. Szubienic było w mieście czasem więcej niż jedna. Podrzędnych rzezimieszków wieszano za murami miasta – na przykład przy drodze do Świdnicy. Znaczniejszych bandziorów, wywodzących się ze szlachty i patrycjatu wieszano na rynku.

O szubienicę trzeba było dbać, dokonywać bieżących napraw, wymieniać nadwątlone belki, no a przede wszystkim ktoś musiał wykonać egzekucję. Zanim pojawił się zawodowy egzekutor, wyroki były wykonywane przez samego poszkodowanego lub jego rodzinę. Czasem wymierzenia kary brali na siebie ławnicy, zwykle ten najmłodszy. Jednak to nastręczało wielu problemów. Nie każdy jest fizycznie, a zwłaszcza psychicznie gotowy, by wykopnąć skazańcowi stołek spod nóg, albo dokonać dekapitacji. Zresztą wyrok czasem skazywał na obcięcie uszu, języka, nosa lub jeszcze bardziej skomplikowanej tortury – do tego potrzebny był profesjonalista.

Wrocławski pręgierz

Zerknijmy w górę – przed państwem zawodowiec we własnej osobie kat, we Wrocławiu zwany Rolandem. Przypomnijmy sobie „Pieśń o Rolandzie”. Pojawia się tam szlachetny, niezłomny i, co najważniejsze, sprawiedliwy rycerz. Taki powinien być kat idealny. Nieprzekupny sędzia, prawdomówny polityk, idealny kat. Ponoć się zdarzają… Gdy w Zgorzelcu zmarł w wieku 90 lat nazwiskiem Strassburger, na jego pogrzeb przyszło wiele osób, więc był szanowany.

W naszej wyobraźni utrwalił się widok kata ubranego w kaptur z otworami na oczy, zwykle w czerwonym lub czarnym kolorze – hollywoodzka brednia! Oprawca musiał mieć swobodę ruchów i kontrolować sytuację, a więc widzieć wszystko dookoła. Na dawnych rycinach czasem nosi kapelusz, ale nigdy kaptur. Mieszkając w piętnastotysięcznym Wrocławiu, kat był osobą powszechnie znaną, choć niekoniecznie szanowaną. Kat był osobą niehonorową. Miał swoje osobne miejsce w kościele i w karczmie – dlatego, że nikt nie chciał koło niego siadać. Był człowiekiem skazanym na samotność – tylko najbliższa rodzina, koledzy z branży – żadnych przyjaciół, żadnych kumpli. Mimo to miał prawo do miejsca na cmentarzu — nie jak skazańcy — za cmentarnym murem.

wrocławski katIle zarabiał kat?

Stawki wynagrodzenia były niewysokie – niewiele wyższe od pensji miejskiego trębacza. Ale kat miał spore możliwości dorobienia na boku. Obok zysków z zarządzania domami publicznymi, rozporządzał odzieżą, a czasem i ciałem skazanego. Mógł je sprzedać lekarzom do przeprowadzenia sekcji. Zabobony otaczające miejsce kaźni i skazańca sprawiały, że części jego odzieży lub stryczek można było nieźle sprzedać. Bywało, że mógł pobierać myto na miejscowym rynku. Miał prawo do takiej ilości towaru, jaka zmieściła mu się w dłoni. A łapę taki kat miewał sporą!

Wieszać na kimś psy

Powtarzamy to przysłowie, nie zdając sobie sprawy, że wzięło się od okrutnego niemieckiego zwyczaju wieszania wraz ze skazańcem na szubienicy nieszczęsnych Burków i Kruczków, które kat pojmał, pełniąc obowiązki hycla. Warto dodać, że na przykład w Jeleniej Górze miał obowiązek burmistrzowi i każdemu z rajców dostarczyć co roku parę rękawic z psiej skóry. Wiadomo zatem, skąd brał surowiec.

Kat musiał dbać o czystość w więzieniu, a czasem sprzątał też nieczystości, zalegające ulice miasta. Usuwał z ulic padłe zwierzęta, czyścił kloaki miejskie – po wykonaniu takiego zadania dostał dodatek kąpielowy. Bywało też, że jako osoba nieźle znająca anatomię pełnił funkcję medyka.

Szafot jako scena

Egzekucja była spektaklem, wcale nie tak częstym, jak chce się nas przekonywać. W średniowiecznym Wrocławiu było to przeciętnie cztery egzekucje rocznie, w mniejszych ośrodkach jedna na kilka lat. Zawsze jednak wykonywano je publicznie, a kat pełnił w nich rolę, by tak rzec, wiodącą. Wiązały się z tym pewne niebezpieczeństwa. Nieudolnie wykonana dekapitacja, podczas której skazaniec niepotrzebnie cierpiał, mogła się skończyć samosądem. Zdarzało się, także we Wrocławiu, że rozjuszony tłum linczował kata, który musiał zadać trzy lub więcej ciosów. Odpowiedzialny mistrz katowski przed egzekucją ćwiczył na główkach kapusty i kozach lub wieprzkach. Bywało, że po sprawnym dokonaniu dekapitacji, kat kłaniał się widowni, jak aktor po udanym przedstawieniu.

Czasem egzekucja była rodzajem makabrycznego przedstawienia – na przykład łamanie kołem przeprowadzano według ścisłych reguł. Niekiedy skazaniec miał szczęście i wyrokiem sądu łamanie rozpoczynano od góry. Wówczas ciężkim, okutym żelazem kołem od wozu kat ciskał w głowę lub szyję nieszczęśnika, powodując dość szybki zgon. Gorzej, gdy sędziowie zrządzili łamanie od dołu. Wówczas kat sumiennie łamał kości piszczeli, potem ud, wreszcie rąk. Bywało, że kończyny wciąż żyjącego skazańca przeplatano przez szprychy koła i zatykano na palu. Takie makabryczne motywy widnieją na obrazach Boscha. To nie wynik ponurej fantazji artysty.

Dla wielu osób będzie zaskoczeniem, że wyroki śmierci przez ścięcie bardzo często wykonywano jeszcze w Niemczech pod rządami Hitlera. We Wrocławiu używano do tego celu gilotyny. Z rozkazu Handkego ścinano głowy „defetystów” w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej jeszcze w maju 1945 roku. Po wojnie komuniści dopisali ponury ciąg dalszy do historii wrocławskich egzekucji. Na tym samym dziedzińcu, na którym stała nazistowska gilotyna, rozstrzeliwano żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego.

Fotografie: Juliusz Woźny

Sprawdź także

Odyseusz w sybirackim szynelu

Malczewski, supergwiazda polskich aukcji sztuki. W kolejnych latach bił rekordy podczas licytacji. W grudniu 2022 …

Dodaj komentarz

Strona używa plików cookies, aby działać sprawniej. View more
Cookies settings
Accept
Prywatność i polityka ciasteczek
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active

Kim jesteśmy

Adres strony internetowej to: http://hitstory.pl.

Komentarze

Kiedy odwiedzający witrynę zostawia komentarz, zbieramy dane widoczne w formularzu komentowania, jak i adres IP odwiedzającego oraz podpis jego przeglądarki jako pomoc przy wykrywaniu spamu. Anonimizowany ciąg znaków utworzony z twojego adresu e-mail (zwany też hashem) może zostać przesłany do usługi Gravatar w celu sprawdzenia czy jest używany. Polityka prywatności usługi Gravatar jest dostępna pod adresem: https://automattic.com/privacy/. Po zatwierdzeniu komentarza twój obrazek profilowy jest widoczny publicznie w kontekście twojego komentarza.

Media

Jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem i wgrywasz na witrynę obrazki, powinieneś unikać przesyłania obrazków z tagami EXIF lokalizacji. Odwiedzający stronę mogą pobrać i odczytać pełne dane lokalizacyjne z obrazków w witrynie.

Ciasteczka

Jeśli skomentujesz coś w witrynie, będzie można wybrać opcję zapisu nazwy, adresu e-mail i witryny internetowej w ciasteczkach, dzięki którym podczas pisania kolejnych komentarzy powyższe informacje będą już dogodnie uzupełnione. Ciasteczka wygasają po roku. Jeśli odwiedzisz stronę logowania, utworzymy tymczasowe ciasteczko na potrzeby sprawdzenia czy twoja przeglądarka akceptuje ciasteczka. Nie zawiera ono żadnych danych osobistych i zostanie usunięte, kiedy przeglądarka zostanie zamknięta. Podczas logowania tworzymy dodatkowo kilka ciasteczek potrzebnych do zapisu twoich informacji logowania oraz wybranych opcji ekranu. Ciasteczka logowania wygasają po dwóch dniach, a opcji ekranu po roku. Jeśli zaznaczysz opcję „Pamiętaj mnie”, logowanie wygaśnie po dwóch tygodniach. Jeśli wylogujesz się ze swojego konta, ciasteczka logowania zostaną usunięte. Jeśli zmodyfikujesz albo opublikujesz artykuł, w twojej przeglądarce zostanie zapisane dodatkowe ciasteczko. To ciasteczko nie zawiera żadnych danych osobistych, wskazując po prostu na identyfikator przed chwilą edytowanego artykułu. Wygasa ono po 1 dniu.

Osadzone treści z innych witryn

Artykuły na tej witrynie mogą zawierać osadzone treści (np. filmy, obrazki, artykuły itp.). Osadzone treści z innych witryn zachowują się analogicznie do tego, jakby użytkownik odwiedził bezpośrednio konkretną witrynę. Witryny mogą zbierać informacje o tobie, używać ciasteczek, dołączać dodatkowe, zewnętrzne systemy śledzenia i monitorować twoje interakcje z osadzonym materiałem, włączając w to śledzenie twoich interakcji z osadzonym materiałem, jeśli posiadasz konto i jesteś zalogowany w tamtej witrynie.

Z kim dzielimy się danymi

Jeśli zażądasz zresetowania hasła, twój adres IP zostanie dołączony do wysyłanej wiadomości.

Jak długo przechowujemy twoje dane

Jeśli zostawisz komentarz, jego treść i metadane będą przechowywane przez czas nieokreślony. Dzięki temu jesteśmy w stanie rozpoznawać i zatwierdzać kolejne komentarze automatycznie, bez wysyłania ich do każdorazowej moderacji. Dla użytkowników, którzy zarejestrowali się na naszej stronie internetowej (jeśli tacy są), przechowujemy również informacje osobiste wprowadzone w profilu. Każdy użytkownik może dokonać wglądu, korekty albo skasować swoje informacje osobiste w dowolnej chwili (nie licząc nazwy użytkownika, której nie można zmienić). Administratorzy strony również mogą przeglądać i modyfikować te informacje.

Jakie masz prawa do swoich danych

Jeśli masz konto użytkownika albo dodałeś komentarze w tej witrynie, możesz zażądać dostarczenia pliku z wyeksportowanym kompletem twoich danych osobistych będących w naszym posiadaniu, w tym całość tych dostarczonych przez ciebie. Możesz również zażądać usunięcia przez nas całości twoich danych osobistych w naszym posiadaniu. Nie dotyczy to żadnych danych, które jesteśmy zobligowani zachować ze względów administracyjnych, prawnych albo bezpieczeństwa.

Gdzie wysłamy twoje dane

Komentarze gości mogą być sprawdzane za pomocą automatycznej usługi wykrywania spamu.
Save settings
Cookies settings